dzasduit blog

Twój nowy blog

siła

Brak komentarzy

jest taka książka. i jest taki film. niby nic górnolotnego a może właśnie tak.

trudny temat

oklepany temat

czasy podziału na lepszych i gorszych. w tamtych realiach pretensjonalnie dość, na białych i czarnych.

ale ja nie o tym. nie o rasizmie i braku tolerancji. nie o historii.

jest taka scena. służąca uczy małą dziewczynkę, jak przetrwać. bo musi odejść. i wszystko, co najważniejsze, wszystko, co może przekazać najważniejszego i najpiękniejszego kilkulatce tak by zostało na zawsze, by poprowadziło ją ku świadomej dorosłości i szczęściu, ku dobrym wyborom.. mieści się w jednym zdaniu.

Jesteś mądra, jesteś dzielna, jesteś śliczna,

I kiedy mi jest smutno, kiedy zwijam się w kłębek. kiedy cały świat wydaje się brudny i pozbawiony nadziei, kiedy wszystko idzie nie tak, kiedy przede mną tylko złe wybory.. to powtarzam sobie do skutku, nawet jak zaciskam zęby, jak w oczach łzy..

Jestem mądra, jestem dzielna, jestem śliczna.

 

„Służące”

miłość

Brak komentarzy

po tylu latach napiszę tu.

zakochałam się! w opór.

w kim? w cudownym człowieku. jest w nim tyle pasji i żaru, szaleje w nim sztorm, tornado, burza, które ja chcę ukoić. to ja chcę być jego brzegiem. nie chcę by szukał innego. zachwyca mnie to z jakim zapałem chłonie życie, wszystko, co ono niesie. z jakim zapałem szuka inspiracji, nowych wrażeń. i ja chcę ich szukać z nim. chcę byśmy szukali razem. byśmy tworzyli razem. i ta jego Rosja.. Rosja! Wschód, który i ja kocham i chcę poznać. Mogłabym słuchać godzinami, jak mówi o tym, z jakim błyskiem w oczach opowiadał o Białorusi.. nie mogłam się napatrzeć na jego twarz a to była dopiero druga randka.

Nie sądziłam, że można od pierwszego wejrzenia. nie wierzyłam. że może strzelić piorun, że może mnie porazić. że mogę znów mieć piękne sny. mam! mam o nim. w tych snach robimy wszystko razem i się nie boimy. nie boimy się niczego Kudłaty! czasami czuję się przy nim jak z jakiejś powieści, filmu, bo jak to możliwe, że sam jego dotyk wywołuje u mnie motyle w brzuchu, że siedzę jak na szpilkach, że marzę tylko by znów być naga przy/z/obok jego nagiego ciała. jak to możliwe?

i jesteśmy tacy podobni. tak strasznie bardzo. tyle w nas tajemnic, zakamarków umysłu, duszy, ciemnych kątów, w których powinniśmy w końcu pozamiatać i wpuścić słońce. Bo ja przy nim czuję się jakbym leżała na łące pełnej kwiatów skąpanej w porannym słońcu a naokoło tylko mgła i las. mgła i las.

Tak cholernie tęsknię..

Śpię przytulona do naszyjnika, który sam zrobił. nie wypuszczam go z rąk i nadal pod powiekami mam jego obraz, jego ust, rąk, włosów, rzęs, ciała. a łóżko puste, zimne, nie-moje już. bez niego łóżko to tratwa dryfująca po północnym morzu.

wspominam spacery, moja ręka w jego w kieszeni kurtki. przecież mamy nawet podobne czapki i kurtki. to takie niesamowite. przy nim nabieram spokoju, pewności, czuję się bezpiecznie. jego ramiona to mój dom, którego tak długo szukałam. przy nim słowo ‚bratnia dusza’ nabiera znaczenia, i to jak namiętna bratnia dusza!

i jemu pierwszemu wszystko mówię, przyznaję się nawet do rzeczy, które są tak bolesne, że boli wypowiadanie ich na głos. ale mówię. mówię. tylko prawdę. szczerze. i wierzę w siebie, wierzę w niego, wierzę w nas. i przeczytał tego bloga. i ja wcale tego się nie boję, co wyczytał w nim o mojej duszy, bo przecież ja chcę by moją duszę znał i miał..

myślę, że los postawił go na mojej drodze bym sobie przypomniała, kim jestem. czego pragnę i chcę, po tych latach, w ktorych moje serce zostało zamknięte w klatce. ja już nie jestem w klatce. Ty jesteś moim kluczem, otworzyłeś mnie. na oścież. za oknem zieleni się modrzew, wiesz.. czuć wiosnę w powietrzu, czuć szczęście. tylko ja cały dzień jestem zwinięta w kłębek z braku Ciebie..

chciałeś bym znów pisała i masz rację, gdzieś głęboko wiem, że masz.. że powinnam. że powinnam tworzyć a nie tylko dryfować przez życie..

ale bez zaufania nie będzie niczego. tak jak bez rozmowy.

dawno już żaden film nie zapadł tak w mojej pamięci. żadna muzyka nie tliła się tak pod powiekami. gdy tylko rano otwieram oczy, gdy tylko rano stawiam pierwszy krok. gdy myję zęby, piję kawę, układam pasjansa. gdy tylko czuję.

once.

a gdyby ktoś pytał, to całkiem dobrze. a może mniej niż całkiem. nie wiem.

sonisphere, heineken, biała bluzka. sporo kultury w różnym wydaniu.

i dużo zmartwień. ale mniejsza o to.

no..

1 komentarz

to sezon na sianokosy się rozpoczął :)

jak zwykle urobię się po pachy melanżowaniem. ech.. jest po co żyć :)

bo reszta to kurwy tylko tyś księżniczka. o!

hmm..

2 komentarzy

nie piszę, bo i w sumie nie ma o czym.

wszystko nadal tak samo.

za dużo słów może przynieść tylko zamęt.

lepiej się nie wychylać z szeregu, bo moze urwać głowę.

przeczekać.

śni mi się czekolada, barcelona oddzielona murem od reszty świata, od świata dzikich zwierząt, o którym nikt nie wie. mur, którego nikt nie próbował nawet przekroczyć. z braku wyobraźni i potrzeby.

wróciłam do białego. do czerwonych ścian i cichych wieczorów.

jeszcze ten weekend suto zakrapiany i zaimprowizowany. skołowana jestem myślami daleko w czyjejś napewno strefie marzeń, dla mnie.. dla mnie niedostępnych. bo jak zwykle zbyt wiele przeciw.

a od jutra? od jutra dieta i wiele planów by zmienić wreszcie coś na lepsze, a przynajmniej na dobre.

chyba nadal jestem szalona. mimo upływu lat..

no to ruszyło z kopyta. wszystko nabrało przerazającego tempa. czy będę jak don kichot?

czasami w przypływie roztargnienia o-mało-co nie zadźgam się nozem w brzuch przy robieniu zwykłej kanapki. nóż masło ser brzuch.

co tydzień impreza i alkohol we krwi krążący. czuję przesyt. czuję.

poniewczasie

2 komentarzy

jeśli chcesz być królową- podnieś spódnicę, gdy chcesz oddać mocz.

poza tym jestem chwilowo bezrobotna, ale to naprawdę chwilowo. i z braku zajęć mnie mdli a terminy gonią.

jesiennie

6 komentarzy

za oknem szaro i mglisto.. chyba już mi się nie chce próbować. kreślę kółka palcem w moich myślach. za rok, za rok on się żeni. po mnie to jak po kaczce, ale budzą się małe koszmary, bo ja.. nadal stoję w miejscu. zataczam kółka, jakbym błądziła w nieznanym mi lesie i znowu znalazła się przy tym samym kamieniu po drodze nie znajdując choćby jednej jagody..

ludziom na starość rosną uszy. chyba nie mam ochoty szukać realnego wytłumaczenia dla tej sytuacji. obserwuję starszych ludzi w tramwajach, autobusach, na ulicy. i chcę wierzyć, że im rosną. rosną im od doświadczenia i spełnionych marzeń. jak powrót do dzieciństwa. do bajki o kopciuszku i spiącej królewnie. urok starych lat..

co o tym sądzicie?

ja naprawdę lubię jagody i też chciałabym by mnie poczęstował Jude Law takim jagodowym plackiem. mi też to się należy.

-ty nigdy nie będziesz w moim wieku.


brokuły, kotlet i meeega żele o smaku truskawkowo-jogurtowym. pan, co to w kółko opowiadał na scenie, jak prawidłowo zgnieść plastikową butelkę przed wrzuceniem jej do odpowiedniego pojemnika na plastiki. i nagroda za najlepsze zgniatanie- autokarowa wycieczka do spalarni śmieci w japoni. bo kto jeszcze tam nie był to warto by zobaczyć.
prawie podwójna randka i cola z cytrynką, co nadaje smaczku.
jeszcze nikt od lodów nie umarł.



smakowity zestaw jak na niedzielę.


  • RSS